Czerwony Kapturek

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami w małej chatce mieszkała z mamą dziewczynka, którą nazywano Czerwonym Kapturkiem. Nosiła bowiem ładny czerwony kapturek, który podarowała jej kochająca babcia.

Pewnego dnia mama wysłała Czerwonego Kapturka do babci, by dziewczynka zaniosła jej placek i inne pożywienie. Babcia rozchorowała się bowiem i leżała w łóżku. Przed wyjściem mama przykazała Czerwonemu Kapturkowi, by nie zbaczała z leśnej ścieżki, gdyż w lesie może czyhać na nią wiele niebezpieczeństw.

Ponieważ babcia mieszkała na skraju lasu dziewczynka szła grzecznie leśną dróżką. Nagle na drodze spotkała Wilka. Zapytana, gdzie idzie opowiedziała mu, że niesie jedzenie chorej babci. Zły Wilk uknuł plan, by zjeść Kapturka i babcię. Zachęcił więc dziewczynkę, by korzystała z pięknej pogody, gdyż tak ładnie świeci słoneczko a ona idzie wpatrzona w ziemię. Czerwony Kapturek przyznał mu rację i postanowił zrobić babci piękny bukiet z kwiatów.

Wilk tym czasem pobiegł do babci. Zapukał i przedstawił się jako Czerwony Kapturek, a że babcia była trochę głucha, wpuściła zwierzę. Wilk połknął babcię i położył się w jej łóżku. Tymczasem nadszedł Czerwony Kapturek. Wszedł i trochę się zdziwił wyglądem babci. Dziewczynka zapytała staruszki, dlaczego ma takie wielkie oczy, uszy i zęby. Wilk rzucił się na biedną dziewczynkę i połknął ją tak jak babcię. Po czym zmęczony, zasnął.

Tak się zdarzyło, że koło domku przechodził właśnie myśliwy. Usłyszawszy głośne chrapanie, zajrzał przez okno i gdy zobaczył Wilka śpiącego w łóżku babci – bardzo się zmartwił. Rozpruł zwierzę i wydostał babcię i Kapturka. W brzuchu Wilka zaszył natomiast kamienie. Gdy ten się obudził, był tak ciężki, że padł martwy na ziemię. Kapturek wrócił szczęśliwie do mamy, obiecując, że już nigdy nie wda się w pogaduszki z nieznajomym.

Kącik dla Rodziców
Czerwony kapturek to bardzo pouczająca baśń Braci Grimm, która świetnie wpisuje się w obecne realia. Współczesny świat kryje w sobie wiele zła i musimy przestrzegać nasze dzieci, by nie ufały bezgranicznie obcym. Nigdy bowiem nie wiadomo, co kryje się pod pozorem uprzejmego uśmiechu czy gestu.